Zbliża się koniec dziesięcioletniej kadencji Quasi Prezydenta Andrzeja Dudy. Dzięki Bogu, że to już koniec jego kadencji, kadencji „ Długopisa vel Dudusia”. Tak w rzeczywistości przedstawiciela pisiorów, który dla zmyłki nazywał siebie, dla jaj, „prezydentem wszystkich Polaków”. Faktem bezspornym jest, że jego quasi prezydentura nic dobrego nie wniosła nic dobrego, a wręcz zaszkodziła państwu, po przejęciu władzy przez Koalicję Obywatelska po reżimie i dyktaturze Prawa i Sprawiedliwości Jaro Kaczego wraz z Solidarną Polską „Zera”, jak go celnie nazwał były Premier Leszek Miller. Nie chcę wyliczać jego sławetnych osiągnięć w postaci vetowania, bądź kierowania do niemającego umocowania prawnego, wręcz bezprawnego, według orzeczenia Trybunału UE, ustaw zmierzających do naprawienia zniszczonego systemu prawnego.
Żeby było zabawniej,
to jednego pisowskiego prezydenta zastąpić na tym urzędzie ma drugi, również
pisowski prezydent. I znowu jaja, jaja
kwadratowe jaj berety. Jaro Kaczafi uważa chyba Polaków za durni, bo wiadomo,
że jego elektorat jaki jest każdy widzi. To elektorat o wysokim stopniu
prymitywności, chłopstwo ściany wschodniej, z małopolskich, krakowskich i góralskich
regionów i charakteryzujące się
fanatycznym i zacofanym katolicyzmem.
Przecież kaczafi jak i sztab kandydata Nawrockiego wmawiali, wszem i wszystkim
że to kandydat obywatelski. Gówno prawda. To kandydat tylko i wyłącznie
desygnowany przez Kadafiego.
Ot, zapowiada się prezydent, który, w
mojej i nie tylko mojej ocenie „wygrał czerwcowe sfałszowane” wybory. Łukaszenka
ma niewątpliwie radochę, bo przecież nasze władze i ponoć wolne masmedia
zarzucały mu wygranie wyborów dzięki ich sfalszowaniu. Żeby było śmiesznie, o
ważności wyborów orzeka „ bezprawna izba sądu najwyższego”, odmawiając przy tym
rozpatrzenia tysięcy protestów wyborczych, mimo stwierdzonych faktów
oczywistych przekrętów. Nie dziwić może, że wybór Nawrockiego na prezydenta
uznaję i będę uznawał za wybór, który w oczywisty i niepodlegający, w jakikolwiek
sposób, dyskusji. Po zaprzysiężeniu w dniu szóstego sierpnia będzie dla mnie li
tylko quasi prezydentem, bo nie będzie moim, jak i wielu wyborców prezydentem.
Będzie li tylko narzędziem zjednoczonej prawicy jako narzędzie opozycji w walce
z legalną włądzą o władzę.
Komentarze
Prześlij komentarz