Przejdź do głównej zawartości

Leci ten czas jakoś tak szybko...

   Nim człowiek obejrzał się, już minęło pierwsze półrocze. Zdaje się, że jakby wczoraj strzelały korki szampana, a tu zaczynamy nowe półrocze 2025 anno domini. Zauważyć należy, że drugi kwartał owocny był w wydarzenia. A była to kampania wyborcza na gospodarza pałacu prezydenta, no i dwie tury wyborów. W pierwszej mieliśmy aż czternaście kandydatek i kandydatów chętnych do fotela prezydenta. Kogo tam nie było; Nowacki robiący za kandydata obywatelskiego a wystawiony jako kandydat pisiorów przez Jaro Kaczego, Rafał Trzaskowski z koalicji 15 Października,  Blejat i Zonenberg z dwóch lewic, Mentzen z Konfederacji, Szymon Hołownia, Senyszyn, z czerwonymi koralami, jako wolny strzelec i inni mało znaczący. Niespodzianek raczej nie spodziewałem się, z tym wyjątkiem, że marszałek Hołownia dostał ledwie coś ponad 5%  głosów. Zdecydowanymi faworytami byli Trzaskowski  i Nawrocki z niezbyt dużą różnicą. Nie poszedłbym na drugą turę, gdyby nie Moniczka. Oczywiście, poszliśmy całą grupą rodzinną do lokalu wyborczego w starej bibliotece. Pogoda w miarę dopisywała, to i mogłem sobie podreptać po głosowaniu kawa z ciastem u Moniczki.  Wieczorem  śledzenie komunikatów o frekwencji. o dwudziestej pierwszej finał. Podano, że zwyciężył, według danych agencji sondażowej, Trzaskowski, radocha, lecz tru zaczynają się kwadratowe jajca. Koło dwudzistej trzeciej, kiedy jeszcze nie było oficjalnych wyników, Nawrocki ogłasza, że zwyciężymy a w chwilę później ogłasza się zwyciężcą, grubo przed werdyktem PKW.  I tu zaczyna mi grubo śmierdzieć i zalatywać sfałszowaniem wyborów. Logika wskazuje, że grubo przed ogłoszeniem wyników już wiedział jaki jest wynik. Machlojka na 150 fajerwerków. Różnica trochę ponad 300 tyś. głosów. Jaja zaczęły się później z kwestionowaniem liczenia i podawania zbiorczych zestawień do PKW, która już około pierwszej w nocy, podała szacunkowe wyniki wyborów, ze wskazaniem na zwyciężcą, którym okazał się Karolek Nawrocki. Prezydentem ma być sutener, oszust i przestępca,  lecz wskazany przez Kaczego. Mimo szerokiej informacji, o wątpliwej stronie moralnej i etycznej "protegowanego" przez Jaro Kaczego, jakoś to do skretyniałych i fanatycznych katoli pisowskich to nie docierało. Ubaw sprawiały targi o głosy wyborców konfederacji i nacjonalisty Brauna. Ba, nawet  Mentzen spotkał się z Nawrockim, który wszystko podpisał  mu, co tylko mu proponował, w przeciwności do Trzaskowskiego. no i te spory prawników co do ważności wyborów i kompetencji orzekania ważności wyborów przez nielegalną izbę SN.  Masowo zaczęły napływać protesty wyborcze, działania Giertycha i Min, Spraw. Bodnara, upór sądu co do rozpatrywania wszystkich protestów, czy już nie kwadratowe co kosmiczne. Pytam, co o tym wszystkim ma sądzić wyborca, z wyłączeniem Katolickich bezmózgowców ze zjednoczonej prawicy.  

   Stanowiska czołowych prawników, teoretyków prawa, jak i członków koalicji są mocno podzielone co do konieczności przeliczenia głosów, mimo stwierdzenia mnóstwa nieprawidłowości a wręcz celowych machlojek i szeregu spraw skierowanych do prokuratury, są mocno podzielone. Według mojego prawniczego zdania doszło do oczywistego sfałszowania wyborów, mimo że rząd zajął przeciwne stanowisko. drugiegi lipca nielegalna izba, w całości składająca się z "neosędziów" ma orzec o ważności wyborów. jakie będzie to orzeczenie, można z góry przewidzieć.  
   Moje stanowisko jako prawnika jest oczywiste; skoro uznaję te wybory za sfałszowane, o jakże cieszy się prezydent Białorusi Łukaszenka, nie żaden dyktator, jak to podają nasze masmedia, to Nawrockiego nie uznaję za mojego prezydenta i za takiego nie będę go uznawał

                                         

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

 A czas płynie i wszystko zmienia się...       Zdaje się, że ostatnie zapiski robiłem tak niedawno, a tu masz latka zleciały. Jeszcze wczoraj rządziły pisiory z ziobrzystami, a tu masz; władza, tak miododajna, tak dająca olbrzymie możliwości sadzania na, obfitych we wszelakie profity swoich partyjnych kolesi, rodzinki i wszelkich pociotków. A masz, nieszczęście, grom ze swojego nieba, bum i po władzy. a tyle kasy poszło, aby swoi mogli w wieczność doić kasę narodu, jak amen w pacierzu ( nie pomogły im pacierze i modły zanoszone przez katabasów, tak im sprzyjających z ojcem Tadeuszem Katabasem Rydzykiem na czele), władza uciekła, a zdawała się tak pewną, Naród przy urnie wyborczej powiedział dosyć, stop złodziejstwu, dosyć przekrętom wszelkiej maści. Tak, październikowe wybory zapiszą pisiory, skrajna prawica i wszelkie im podobne tatałajstwo, czarnymi literami w swoich annałach i kronikach. Jednym radość, drugim płacz i zgrzytanie zębów. I nadejdzie dzień sądny ...

Ostatnio dużo, bardzo dużo dzieje się...

                   Zbliża się koniec dziesięcioletniej kadencji   Quasi Prezydenta Andrzeja Dudy. Dzięki Bogu, że to już koniec jego kadencji, kadencji „ Długopisa vel Dudusia”.   Tak w rzeczywistości przedstawiciela pisiorów, który dla zmyłki nazywał siebie, dla jaj,   „prezydentem wszystkich Polaków”. Faktem bezspornym jest, że jego quasi prezydentura nic dobrego nie wniosła nic dobrego, a wręcz zaszkodziła państwu, po przejęciu władzy przez Koalicję Obywatelska po reżimie i dyktaturze Prawa i Sprawiedliwości   Jaro Kaczego wraz z Solidarną Polską „Zera”, jak go celnie nazwał były Premier Leszek Miller. Nie chcę wyliczać jego sławetnych osiągnięć w postaci vetowania, bądź kierowania do niemającego umocowania prawnego, wręcz bezprawnego, według orzeczenia Trybunału UE, ustaw zmierzających do naprawienia zniszczonego systemu prawnego.      Żeby było zabawniej, to jednego pisowskiego prezyden...